Blog

TROCHĘ HISTORII O PIERNIKU

Historia piernika w Polsce sięga XIII wieku. Jednym z głośniejszych zapisów historycznych na temat piernika był rok 1778, kiedy to caryca Katarzyna otrzymała blisko dwumetrowej długości i trzydziesto – centymetrowej grubości piernik, z wizerunkiem herbu miasta umiejscowionej w tarczy oraz trzech orłów – jednym dwugłowym oraz dwoma jednogłowymi.

Pierniki były częstym prezentem, jakim obdarowywano władców, królów, z okazji wizyt, koronacji, czy zaślubin. Nie były one od samego początku traktowane jako przysmak, bardziej pełniły rolę dzieł sztuki rzemiosła artystycznego, chowanego pośród najcenniejszych pamiątek rodzinnych.

Nazwa piernik pochodzi od słowa „pierny”, czyli „pieprzny” i według mistrzów cukiernictwa, dzisiejsze receptury zawierające jedynie przyprawy korzenne nie są prawdziwymi piernikami. Pierniki bez dodatku pieprzu jest jedynie ciastkiem korzennym, bardzo popularnym i pieczonym tradycyjnie przez wszystkich na Święta Bożego Narodzenia. Oprócz podstawowego składnika, jakim był zaraz po przyprawach korzennych pieprz, piernik musi odbyć długotrwały proces leżakowania, który powoduje, że składniki zawarte w cieście puszczają swój aromat i smak jest bardziej intensywny. Reasumując – czas jest najlepszą przyprawą.

Dlaczego pierniki są tak trwałym produktem? Jednym ze składników ciasta jest miód, posiadający wspaniałe właściwości konserwujące. Dlatego też na kartach historii zapisały się wzmianki, że pierniki często były zabierane przez żołnierzy na wojny, czy w dalekie podróże. Oprócz trwałości miód posiadał także właściwości lecznicze, przyprawy znakomicie pobudzały perystaltykę jelit, dlatego też pierniki nosiły miano lekarstwa. Lekarstwo oprawione w aromatyczny zapach i przepiękną dekorację kusi niejednego. Nasze pierniki, zjedzone nawet po kilku miesiącach, wprowadzają kubki smakowe w stan rozkoszy. Są jak wino – im starsze, tym lepsze.

Spośród wielu wielbicieli pierników, jednym z nich był Fryderyk Chopin, który zwiedzając Toruń w 1825 roku, wspominał pierniki w liście do przyjaciela, którym był Jan Matuszyński: „(…) największą impresję, czyli alias wrażenie, pierniki na mnie uczyniły. Widziałem ja, prawda, i całą fortyfikację ze wszystkich stron miasta, ze wszystkimi szczegółami, (…) prócz tego kościoły gotyckiej budowy, od Krzyżaków fundowane, z których jeden 1231 roku zbudowany. Widziałem wieżę pochyłą niczym w Pizie, ratusz sławny, tak zewnątrz jako i wewnątrz, którego największą osobliwością jest to, że ma okien ile dni w roku, tyle sal ile miesięcy, tyle pokoi ile tygodni, a wież ile pór roku i że cała budowla onego jest jak najwspanialszą, w guście gotyckim. To jednak nie przechodzi pierników, oj, pierników, z których jeden posłałem do Warszawy (…)” 1